• Youtube
  • Facebook
  • Szukaj

Ze Śląska w Himalaje

06.07.2026

Dziś w „Migawce archiwalnej” wspominamy dwóch wielkich zdobywców najwyższych gór świata: Jerzego Kukuczkę (1948–1989) i Artura Hajzera (1962–2013). Ich biografie są dobrze znane, dlatego nie będziemy ich szczegółowo opisywać; chcemy za to pokazać, że w czasach PRL zdobycie paszportu na wyprawę wysokogórską mogło spokojnie równać się z pokonywaniem przeciwności w Himalajach.

Dużą część zasobu archiwalnego IPN stanowią akta paszportowe. Często ta informacja jest zaskoczeniem dla naszych gości, ale włączenie tego typu dokumentacji do naszych zbiorów jest jak najbardziej zasadne. Po pierwsze, o czym się już powszechnie zapomniało, za łaskawe obdarowanie obywatela dokumentem uprawniającym do opuszczenia PRL odpowiadali funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. Mogli zatem gromadzić (i gromadzili) wszystkie interesujące ich informacje o „kandydacie” do paszportu – jak się sprawuje, jakich i gdzie ma znajomych i członków rodziny, po co i do kogo wyjeżdża, czy i skąd ma pieniądze, czy aby nie „występuje wrogo” – czyli jak odnosi się do panującego ustroju i władz państwowych. Młodszym Czytelnikom, przyzwyczajonym do załatwiania niemal od ręki paszportów w Urzędach Wojewódzkich, trudno będzie opowiedzieć upokarzającą atmosferę nocnego wystawania pod siedzibami esbeckich Biur Paszportowych najpierw po to, aby pobrać wniosek paszportowy, a potem – aby go złożyć (lub nie, jeśli akurat kolejka była zbyt długa). Ciężko opowiedzieć o stresie towarzyszącym późniejszym wizytom – bo przecież złożenie wniosku nie gwarantowało otrzymania paszportu; to zależało od widzimisię służb, a odmowa nie wymagała uzasadnienia. Jeśli obywatel jednak paszport otrzymał, po powrocie z zagranicy musiał go jak najprędzej zwrócić do właściwego biura – co oczywiście było dodatkowym problemem dla osób chcących wyjeżdżać częściej.

Wszystkie te kłopoty nie omijały też osób znanych, prowadzących swoją działalność poza granicami Polski. Zarówno Jerzy Kukuczka, jak i jego młodszy kolega-himalaista Artur Hajzer, wnioskowali o kolejne paszporty w KW MO/WUSW w Katowicach. Do wniosków dołączali kolejne oświadczenia, potwierdzenia, pisma i zaświadczenia od różnych osób i instytucji – a to, że faktycznie należą do klubu wysokogórskiego, a to że otrzymują liczne zaproszenia na spotkania na całym świecie, że rodzina zgadza się na ich wyjazd albo że w miejscu zatrudnienia otrzymają urlop itp. Nawet tragiczna śmierć nie zwalniała od rozliczenia się z paszportu: w aktach Jerzego Kukuczki znajduje się korespondencja w sprawie zaginięcia tego dokumentu w czasie ostatniej wyprawy himalaisty.

Do „Migawki” dołączamy fotografie himalaistów z różnych okresów ich życia, skany korespondencji z ich akt paszportowych oraz skany wybranych wiz i pieczątek granicznych. W dokumentach wyanonimizowano dane adresowe.

(na podstawie IPN Ka 620/54645, t. 1–2, IPN Ka 620/22418, t. 1–2)

do góry