• Youtube
  • Facebook
  • Szukaj

Z kroniki ZOMO

31.03.2025

Od czasu do czasu w naszym cyklu „Migawek archiwalnych” publikujemy fotografie z kronik ZOMO w Katowicach. Ponieważ ten odcinek jest już dwunastym, przyszła chyba pora na małe podsumowanie.

Zamieszczane przez nas fotografie na ogół wywołują emocje. Najczęściej u tych, którym nie podobają się nasze komentarze, że funkcjonariusze tej formacji mieli krew na rękach, występowali przeciwko własnemu narodowi i byli użyteczni w tłamszeniu pragnienia wolności przy pomocy pałek, armatek wodnych i innych „argumentów”. Zdarza się jednak, że zdjęcia zomowców budzą niepokój osób o poglądach zdecydowanie antykomunistycznych – jako niosące niebezpieczeństwo „ocieplenia wizerunku” tychże zomowców.

Kroniki ZOMO znajdujące się w zasobie Oddziałowego Archiwum IPN w Katowicach są źródłem historycznym. To truizm, ale w ten właśnie sposób należy na nie patrzeć. Jak wszystkie kroniki są oczywiście źródłem specyficznym, bo opisującym działalność pewnej grupy przez członków tej grupy – a to oznacza, że znajdziemy tam informacje stawiające zomowców w dobrym świetle i tak podane, aby u czytelnika wzbudzić ciepłe uczucia. Zadaniem historyka jest jednak udostępnienie tego źródła, szczególnie, że jest bogato wypełnione zdjęciami pokazującymi nie tylko funkcjonariuszy ZOMO, ale i naszą lokalną małą ojczyznę sprzed kilkudziesięciu lat. Oczywiście konieczne jest takie zaprezentowanie rzeczonych kronik, które nie pozwoli zgubić ich kontekstu – okoliczności i celu powstania, autorów, doboru treści i – przede wszystkim – zadań, jakie komuniści postawili przed ZOMO z chwilą powołania na przełomie 1956 i 1957 r.: likwidacji „zbiorowych naruszeń porządku publicznego”. Czyli, mówiąc krótko, siłowego rozprawiania się z przeciwnikami PZPR i pilnowanego przez nią porządku.

„Migawka archiwalna” pamięta o tej specyfice kronik ZOMO i stara się opatrywać publikowane fotografie odpowiednim komentarzem. Dziś pokazujemy zdjęcia ze szkoleń, zawodów sportowych i wycieczek, w których uczestniczyli funkcjonariusze i ich bliscy – ale nie po to przecież, aby zachęcić kogokolwiek do polubienia ZOMO. Pamiętamy, że efektem treningu strzeleckiego bywało strzelanie do niewinnych ludzi, a utrzymywanie fizycznej sprawności miało zapewnić dodatkową przewagę nad demonstrantami. Z kolei wspólne spędzanie wolnego czasu przy ognisku cementowało więzi i – bez względu na ocenę działań ZOMO – nie jest niczym wyjątkowym w gronie osób wykonujących tę samą pracę czy zadania.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z jednostki archiwalnej o sygnaturze IPN Ka 425/116.

do góry