• Youtube
  • Facebook
  • Szukaj

Tragiczny wypadek

17.03.2025

Opisywaliśmy już w  „Migawkach archiwalnych” śmieszno-straszne przypadki nieostrożnego obchodzenia się z bronią (https://katowice.ipn.gov.pl/pl3/aktualnosci/167833,Granat-na-wiwat-weselny.html, https://katowice.ipn.gov.pl/pl3/aktualnosci/207708,Snajper-przypadkowo-doskonaly.html). Historia, którą chcemy dziś opowiedzieć, będzie tylko straszna i w dodatku tak nieprawdopodobna, że mogła się zdarzyć jedynie w prawdziwym życiu.

Rzecz działa się w Sosnowcu przy ul. Słowackiego, w rodzinnym domu młodego, niespełna 22-letniego funkcjonariusza MO Eugeniusza Florkiewicza. 23 sierpnia 1949 r. wczesnym popołudniem funkcjonariusz czyścił w pokoju służbową broń, a w kuchni obok jego matka szykowała obiad. Dokładnie – obierała ziemniaki. Zwykła codzienna scena (no, może poza tym czyszczeniem broni), która nagle zamieniła się w horror. Otóż w pewnej chwili kobiecie wypadł z ręki ziemniak i potoczył się do pokoju, akurat obok stołu, przy którym siedział milicjant. Kobieta weszła do pokoju i schyliła się po kartofel. Dokładnie w tej chwili Eugeniusz (nie zauważywszy matki) pociągnął za spust, będąc pewnym, że w broni nie ma żadnego pocisku. Tymczasem pistolet wypalił i kula zraniła kobietę. Ta zdążyła jeszcze krzyknąć i podtrzymywana przez domowników zrobić kilka kroków do kuchni. Tam straciła świadomość.

Przerażony Eugeniusz popędził na rowerze na swój komisariat, żeby zorganizować pomoc. Koledzy wezwali pogotowie, bo mężczyzna ze zdenerwowania nie był w stanie tego zrobić i udali się na miejsce wypadku. Przybyli równocześnie z pogotowiem, które mogło jednak tylko stwierdzić zgon kobiety. Okazało się, że kula przebiła lewą rękę w okolicy łokcia i utknęła w prawym ramieniu, dewastując po drodze serce i płuca kobiety.

Tragedia tym większa, że – według zeznań świadków – matka i syn bardzo się kochali, cała rodzina żyła w zgodzie, a sam milicjant cieszył się w pracy dobrą opinią. Ostatniego dnia września Eugeniusz został skazany na rok więzienia z zawieszeniem wykonania tej kary na jeden rok. Nie został zwolniony z MO – przez wiele lat był dzielnicowym w Sosnowcu, przełożeni niezmiennie wystawiali dobre oceny jego pracy. Na emeryturę przeszedł w 1974 r.

(na podstawie IPN Ka 238/3081, IPN Ka 0260/939)

do góry