• Youtube
  • Facebook
  • Szukaj

Pamiątka z wesela

25.05.2026

Zupełnym przypadkiem „Migawka archiwalna” natknęła się w aktach na wyjątkowy dokument, będący niezwykłą pamiątką i jednocześnie ciekawym świadectwem życia społeczno-towarzysko-rodzinnego sprzed ponad stu lat. Mowa o pamiątkowej okolicznościowej gazecie wydanej z okazji ślubu i wesela w czerwcu 1920 roku. Tego typu publikacje, tzw. Fest-Zeitungi, były dość chętnie wydawane przez różne towarzystwa lub instytucje w Niemczech przy rozmaitych obchodach, rocznicach i innych wydarzeniach; wyjątkowość „naszego” Fest-Zeitunga polega na tym, że to inicjatywa indywidualna, wymyślona i zaprojektowana od początku do końca przez pomysłowe, kreatywne i obdarzone poczuciem humoru osoby.

Mamy 13 czerwca 1920 r. W Bieruniu żeni się Leopold Broda z Bogucic z panną Małgorzatą Teichmann z Bierunia. Przypomnijmy krótko tło historyczne: półtora roku wcześniej skończyła się Wielka Wojna, w której zresztą Leo walczył jako żołnierz niemieckiego wojska; za dwa miesiące wybuchnie drugie powstanie, po tym jak niemieckie bojówki zamordują w Katowicach doktora Andrzeja Mielęckiego; polscy i niemieccy działacze skupieni w przeciwnych komitetach plebiscytowych toczą zażartą walkę przed planowanym referendum w sprawie państwowej przynależności Górnego Śląska. Młodzi znają język polski i niemiecki (skończyli niemiecką szkołę powszechną, bo tylko taka była) i w tym drugim języku wydana jest ich gazetka.

O pannie Małgorzacie niestety nie wiemy zbyt wiele, za to jej Leo to był w Bogucicach nie byle kto. Urodzony tamże w 1892 r. w górniczej rodzinie polskich Górnoślązaków, tam też ukończył powszechną szkołę. Potem zdobył wykształcenie kupieckie i z tym zawodem był przez całe życie związany. Już od 1913 r. samodzielnie prowadził sklep z artykułami spożywczymi (aż do roku 1938 r., z przerwą w latach 1915–1918). Wziął udział w przynajmniej jednym powstaniu śląskim. W 1926 r. założył do spółki z bratem Ludwikiem fabryczkę czekolady „Florida”, która działała aż do czasu ukradzenia jej przez komunistów w 1950 r. Wcześniej, w czasie wojny, stracił nad nią kontrolę, bo jako Polakowi Niemcy przydzielili mu tzw. treuhandlera (zarządcę komisarycznego), który faktycznie rządził zakładem.

Ale przejdźmy wreszcie do głównej bohaterki tego tekstu, czyli do zapowiedzianej gazetki (jej skany oczywiście dołączamy). Gazeta ma cztery strony, została wydana w drukarni Karla Vatera w Roździeniu, a zredagowana przez trzech – jak sami się przedstawili – „redaktorów nieodpowiedzialnych”, wśród których był i pan młody. Jak widać, całość nieźle udaje prawdziwą gazetę – z sekcją stylizowanych wiadomości i ogłoszeń, zróżnicowaną czcionką, ramkami itp. Treść dotyczy oczywiście wesela, a szczególnie nowożeńców; jest w żartobliwym tonie, ale trzyma klasę. Zaraz na pierwszej stronie znajduje się zapowiedź, że „ten pełen humoru, śmieszny, dowcipny i świąteczny tygodnik jest wręczany bezpłatnie każdemu uczestnikowi imprezy po okazaniu wesołej twarzy” oraz oświadczenie Leopolda: „My, Leo Broda, z łaski losu główna postać tego dnia, niniejszym ogłaszamy i podajemy do wiadomości, że zmęczeni naszym kawalerskim, próżniaczym życiem, poślubiliśmy dziś towarzyszkę życia w osobie czcigodnej i cnotliwej Margot Teichmann, i że tę piękną żonę mamy po naszej prawicy, co ogłaszamy naszym drogim gościom, ale szczególnie polecamy jako przykład do naśladowania wszystkim osobom niezamężnym”. W ich towarzystwie zamieszczono dwie weselne pieśni, pełne życzeń i dobrych słów: „Jakież dobre życzenia składamy w głębi naszych serc, oby dotarły one do młodej pary w tej godzinie”; „Zaśpiewajmy dziś na uczcie weselnej na cześć panny młodej i pana młodego, niech rozbrzmiewa szeroko: »Niech żyją!«”.

Formę umowy ma zgoda na używanie przez Leo tytułu „mąż”: „zgodnie z opinią eksperta posiada on do tego szczególne kwalifikacje”, musi jednak zaakceptować kilka zasad, których przestrzeganie zapewni pokój w domu, mianowicie m.in.: „W kuchni rządzi kobieta. W sprawach zawodowych decydujący głos należy do mężczyzny”; „Wszystkie propozycje składane przez kobietę muszą zostać bezwarunkowo zaakceptowane przez mężczyznę i natychmiast wdrożone”; „Mężczyzna musi zobowiązać się do spełniania wszystkich życzeń swojej żony i nie ma prawa badać konieczności ich spełniania”.

W sekcji ogłoszeń znajdziemy wszystko: zapowiedź wyprzedaży rzeczy Leo, m.in. kolekcji loków czy łóżka ułatwiającego zasypianie; komunikat lekarski o treści „Z powodu wybuchu choroby poślubnej, wstęp do apartamentu rodziny Broda jest zabroniony na okres 6 tygodni”. Dalej apele Leo: „Moich szanownych przyjaciół, a zwłaszcza koleżanki, które wiedzą to i owo o moich czasach kawalerskich, proszę o zachowanie milczenia” i Margot: „Na moim ślubie powiem wszystkim moim byłym wielbicielom słodko-gorzkie, ale szczere »Do widzenia«”. Nie zabrakło pełnych wyrzutu słów różnych dam pod adresem młodego męża: „Dlaczego to zrobiłeś? Tak bardzo cię kochałyśmy! Oddaj nam loki i zdjęcia – Greta z Legnicy, Sacha z Dyneburga, Alma z Kentu, Wanda z Koblencji, Fritzi z Trocadero w Katowicach”. Z kolei Zosia Broda, siostra Leo ogłosiła: „Od czasu, gdy moja droga bratowa Margot opuściła panieński stan, przejęłam wszystkie jej dawne romanse i proszę, aby osoby w nie zaangażowane skontaktowały się ze mną”. Mamy też ogłoszenie, że Leo szuka broszury na temat „Jak mieć męskiego potomka?”, jego siostra „poleca się młodej parze jako solidna niania”, ojciec Margot chce kupić „wózek dziecięcy czteroosobowy, najlepiej w dobrym stanie, w rozsądnej cenie, jako posag dla córki”, a sama Margot – „zbiór reprymend w bogatym wyborze, a także trwałe kapcie”.

W gazetce nie zabrakło także melancholijnej nieco uwagi, którą podsumowujemy cały tekst: „Klęcząc, mężczyzna przyjmuje obietnicę kobiety z radością; klęcząc, wielbłąd również bierze ciężar na swój grzbiet”.

I na koniec „Migawka” apeluje: chuchajcie i dmuchajcie na Wasze domowe rodzinne archiwa – możecie tam mieć niesamowite pamiątki po dziadkach i pradziadkach.

(na podstawie IPN Ka 114/303; Księga adresowa miasta Wielkich Katowic 1935/36 r.; Kalendarzyk Policji Województwa Śląskiego 1934; https://mhk.katowice.pl/edukacja/encyklopedia-katowic/leksykony/bogucki/f-bogucki/

do góry