Poniedziałek 11 czerwca 1984 roku był w Katowicach dość chłodny i pochmurny. Przed godziną 15 w centrum jak zwykle robiło się coraz tłoczniej i wtedy na placu przed dworcem PKP (obok nieistniejącej już estakady) oraz w miejscu, gdzie ul. 3 Maja łączy się z Rynkiem, eksplodowały trzy kosze na śmieci. Na miejsce od razu udały się służby (a po latach również „Migawka archiwalna”) i oto, co ustalono:
W koszach złożono ładunki wybuchowe, które w wyniku detonacji rozrzuciły setki antypaństwowych ulotek. Według świadków huk był potężny, a „strumień wyrzuconych w górę ulotek sięgał prawie wysokości Skarbka. Ulotki upadały w dół w kształcie grzyba”, a przechodnie rzucili się, aby je zbierać. W kolejnych sześciu koszach w rejonie ul. 3 Maja znaleziono dalsze niewybuchy, które rozbrojono. W wyniku jednej z eksplozji ucierpiała przechodząca obok kosza emerytka z Piotrowic, która doznała obrażeń wzroku i słuchu. Zaczęto szukać autora i/lub kolportera ulotek oraz wykonawcy domowych bomb, SB powołała specjalną grupę operacyjno-śledczą, a prokuratura wojewódzka wszczęła śledztwo w sprawie bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia przechodniów oraz rozpowszechniania ulotek „o treści lżącej i poniżającej ustrój i naczelne organy PRL”. Treść ulotek była antywyborcza i miała zachęcić odbiorców do rezygnacji z udziału w wyborach do rad narodowych, jakie były zaplanowane na 17 czerwca.
Same ładunki były dość proste: tlenek aluminium i nadmanganian potasu w rurach PCV (średnica 10 cm, długość – ok. 20 cm) plus płaska bateria 4,5 V oraz kondensator. Do każdego dołączonych było dużo (kilkaset) ulotek o wymiarach 7 na 10 cm, a wszystko zapakowane w zwykłe szare koperty biurowe. Tlenek i nadmanganian były stosunkowo łatwo dostępne, służyły bowiem do doświadczeń w szkolnych pracowniach chemicznych.
Choć w sprawie pojawili się zatrzymani, wykorzystano ekspertów z Biura Kryminalistyki Komendy Głównej MO oraz informacje od tajnych współpracowników, wykonywano portrety pamięciowe podejrzanych, to jednak nie udało się służbom ustalić sprawcy. Przeszkodą okazały się: zaludnione miejsce (które pozwoliło wmieszać się w tłum), bliskość dworca (możliwość szybkiego oddalenia się) i brak świadków – mimo tłumu przechodniów. W kwietniu 1985 r., po prawie roku bezskutecznych działań, sprawę zakończono i akta złożono do archiwum.
Na nasze szczęście miejsca zdarzenia zostały sfotografowane przez milicyjnych techników i dlatego dziś możemy cieszyć się widokiem miejsc, jakich na mapie Katowic już nie ma – jak choćby estakady przez kolejowym dworcem.
(na podstawie IPN Ka 048/1954)
-
Antywyborcze ulotki, dołączone do ładunków wybuchowych (IPN Ka 048/1954) -
Antywyborcze ulotki, dołączone do ładunków wybuchowych (IPN Ka 048/1954) -
Ładunki w milicyjnym laboratorium (IPN Ka 048/1954) -
Ładunki w milicyjnym laboratorium (IPN Ka 048/1954) -
Ładunki w koszach na śmieci (IPN Ka 048/1954) -
Ładunki w koszach na śmieci (IPN Ka 048/1954) -
Ulica 3 Maja, widok w stronę Rynku (IPN Ka 048/1954) -
Ulica 3 Maja, widok w stronę Rynku (IPN Ka 048/1954) -
Ulica 3 Maja, widok w stronę Rynku (IPN Ka 048/1954) -
Katowice, róg ul. 3 Maja i Wawelskiej (IPN Ka 048/1954) -
Katowice, ul. 3 Maja. W tle widoczny jest fragment kamienicy „Pod Butem”, ulokowanej pod nr. 6–8 (IPN Ka 048/1954) -
Katowice, wejście do SDH „Skarbek” (IPN Ka 048/1954) -
Katowice, widok na teatr im. Stanisława Wyspiańskiego (IPN Ka 048/1954) -
Katowice, widok na Rynek, SDH „Zenit” i ulicę Warszawską (IPN Ka 048/1954) -
Katowice, fragment estakady na placu dworcowym (IPN Ka 048/1954)