Wybieramy się dziś razem z „Migawką archiwalną” do gwiazd. Gwiazd filmowych – aby opowiedzieć historię filmu, który nie powstał.
W 1977 roku Andrzej Wajda wskutek kilku zbiegów okoliczności postanowił zrealizować film o klerykach odbywających roczny staż w zakładach pracy. Od 1977 r. reżyser pozostawał pod kontrolą i obserwacją SB (w tym roku na ekrany wszedł „Człowiek z marmuru”), a zamiar wyprodukowania filmu poruszający tematykę kapłaństwa tylko wzmógł czujność służb. Sam pomysł pojawił się po tym, jak Wajda przypadkiem znalazł się na spotkaniu z klerykami, kadrą wychowawców i biskupem Herbertem Bednorzem w WSŚD w Krakowie. Po latach przyznał: „tego dnia dziwnym zrządzeniem losu zanurzyłem się w zupełnie nie znany mi świat”.
Podczas spotkania zaskoczony dowiedział się o funkcjonującym od 1969 r. w górnośląskiej diecezji (i tylko tam) systemie obowiązkowego rocznego stażu pracy, realizowanego przez kleryków anonimowo w wybranych zakładach. Zaintrygowany, wysłuchawszy relacji kleryków, którzy przeszli przez to doświadczenie, uznał, „że byłby to temat na piękny i ciekawy film.” U Janusza Kijowskiego i Edwarda Żebrowskiego zamówił scenariusz, szybko zdecydował o obsadzie głównych ról. Fabuła pokrótce miała wyglądać tak: dwóch kleryków, uduchowiony Piotr (Olgierd Łukaszewicz) i realizujący oczekiwania pragnącej „mieć księdza” rodziny Andrzej (Jerzy Radziwiłłowicz) pracuje w kopalni pod ziemią. Otoczenie nie zna ich tożsamości. W wyniku różnych zdarzeń Andrzej doznaje łaski wiary i wraca do seminarium, zaś Piotr zakłada rodzinę i… wolne związki zawodowe. W finale spotykają się na męskiej pielgrzymce w Piekarach, już w nowych, zmienionych rolach i sytuacjach. Obraz miał mieć tytuł „Powołanie”, choć na użytek cenzury i urzędów, od których zależało kino w PRL, używano także bardziej akceptowalnego tytułu „Powroty”.
Prace nad filmem były bardzo zaawansowane. Gotowa była dokumentacja, wskazane miejsca do zdjęć, a Łukaszewicz i Radziwiłłowicz – dla którego przygotowano specjalnie słownik gwary – zamieszkali na jakiś czas w seminarium i dzieląc życie z alumnami przygotowywali się do swoich ról. Zrealizowano nawet pierwsze sceny, a Wajda spieszył się, aby zdążyć z produkcją przed pierwszą pielgrzymką Jana Pawła II do Polski w czerwcu 1979 r.
Większość spraw związanych z realizacją filmu działa się oczywiście w Warszawie, ale na miejscu w Katowicach czuwała SB, która przez sieć swoich tajnych współpracowników zdobywała informacje o kolejnych krokach Wajdy i nastawieniu duchownych wobec całej sprawy. Wypytywali więc o przebieg spotkania w seminarium, o komentarze księży, kurialistów, opinie ordynariusza katowickiego. Funkcjonariusze w Warszawie z kolei recenzowali sam scenariusz i jego ewentualne „niebezpieczne” skutki: pozytywny obraz księdza, wprowadzenie tematu wiary do kultury powszechnej, przypomnienie o niedzieli jako dniu odpoczynku i modlitwy.
Do dziś nie wiadomo właściwie, dlaczego tak dobrze zapowiadające się przedsięwzięcie zakończyło się niepowodzeniem. Andrzej Wajda honorowo wziął winę na siebie, twierdząc, że stracił „wiarę w cały projekt”, porzucił go „i wszystko się rozpłynęło”. Nie bez znaczenia była zauważona w jakimś momencie przez reżysera ostrożność i obawy biskupa Bednorza, czy film nie zostanie w jakiś nieuczciwy sposób użyty przez władze. Plotkowano też, że prymas Wyszyński nie był zachwycony pomysłem, aby reklamować uchodzącą za rewolucyjną ideę kleryckich praktyk. Prawdopodobne też, że prace nad „Powołaniem” zostały wyhamowane przez niechętne Wajdzie środowiska w Ministerstwie Kultury i Sztuki oraz telewizji, a jako pretekst do ostatecznego wstrzymania zdjęć wykorzystano tragedię na KWK „Dymitrow” w Bytomiu, gdzie 10 października 1979 r. w wyniku wybuchu pyłu węglowego zginęło 34 górników.
Chociaż niewygodny film nie powstał, SB pamiętała Andrzejowi Wajdzie ten pomysł przez długie lata, a sam reżyser jeszcze dłużej żałował, że nie nakręcił „Powołania”/„Powrotów” – jak sam wyznał, „mógł powstać film silny, wyrazisty, no i wyprzedzający tematem wszystko, co wydarzyło się później”; „byłaby to jaskółka nowych czasów, jaskółka »Solidarności«”.
(Rozszerzony artykuł na powyższy temat ukazał się w „Czasypiśmie” nr 2(20)/2021)
-
Okładka kwestionariusza ewidencyjnego o kryptonimie „Luminarz”, założonego przez SB w celu kontroli Andrzeja Wajdy (IPN BU 0222/1572, t. 1) -
Wniosek o założenie kwestionariusza ewidencyjnego i kontynuację kontroli Andrzeja Wajdy (wyanonimizowano dane adresowe; IPN BU 0222/1572, t. 1) -
Wniosek o założenie kwestionariusza ewidencyjnego i kontynuację kontroli Andrzeja Wajdy (wyanonimizowano dane adresowe; IPN BU 0222/1572, t. 1)